Janusz Gol udziela wypowiedzi w przerwie meczu z Widzewem - fot. Mishka

Powiedzieli po meczu

Fumen - Wiadomość archiwalna

Janusz Gol: Przede wszystkim w drugiej połowie czekaliśmy na przeciwnika, chcąc zaatakować z kontrataku. Udało się zrealizować te założenia i dowieźliśmy wygraną do końca. Wygrana na pewno cieszy przed finałem w Pucharze Polski, w którym z pewnością powalczymy. Ciężko ocenić swoją formę po jednym meczu. Dostałem szansę od trenera i chciałem wypełnić swe obowiązki najlepiej jak potrafię. Czy ją wykorzystałem? To już pozostawiam ocenie szkoleniowca.

Ariel Borysiuk: Cieszymy się z wygranej, bo to był dla nas cel nadrzędny. Styl był jaki był, ale po serii niewygranych spotkań potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Były piękne porażki, jak choćby w Poznaniu, a teraz jest brzydkie zwycięstwo. Przed wtorkowym finałem na pewno pokonanie Widzewa podniesie nam morale. W szatni panowały dobre nastroje, bo pozytywne wyniki je kreują. Dzięki temu będziemy mogli w spokoju przygotowywać się do finału.
Trener nas uczulał, że nie możemy myśleć tylko o potyczce z Lechem, bo inaczej z łodzianami byłoby źle. Wiedzieliśmy, że jest to drużyna mająca ciekawych graczy ofensywnych i uważam, że dobrze zrealizowaliśmy nasze założenia defensywne.
Zarówno my, jak i poznaniacy, wyobrażaliśmy sobie ten sezon zupełnie inaczej. Wydaje mi się, że będziemy świadkami piłkarskich szachów, bo nikt nie będzie chciał zaryzykować. Równie dobrze możemy grać 120 minut, a losy rozstrzygnąć dopiero w rzutach karnych. Zresztą scenariusz zna tylko ten Pan na górze. Od jutra zaczynamy przygotowania do tego spotkania.

Jakub Wawrzyniak: Biorąc pod uwagę co się działo podczas ostatnich sześciu ligowych spotkań, to tak naprawdę wszyscy byśmy sobie życzyli, aby Legia grała wyśmienicie i pięknie dla oka. Dzisiaj liczyły się przede wszystkim trzy punkty i ten cel zrealizowaliśmy. Natomiast styl tak naprawdę mało nas interesował. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy jeszcze przed finałem Pucharu Polski, to zwycięstwo ma jeszcze dla nas znaczenie pod względem psychologicznym. Przełamaliśmy się, zagraliśmy na zero z tyłu i teraz możemy jechać do Bydgoszczy w bardzo dobrych nastrojach.
Zawsze podkreślałem, że Widzew to klub, który darzę sentymentem, bo pozwolił mi zadebiutować w reprezentacji Polski, a z czasem odejść do Legii. Wcześniej przeciwko łodzianom rozgrywałem dobre mecze, szczególnie gdy wygraliśmy na wyjeździe, a ja asystowałem przy bramce Piotrka Gizy. Dzisiaj powtórzyłem ten wyczyn. Cóż, leży mi ten Widzew.

Przed nami najważniejszy mecz sezonu i zrobimy wszystko, aby wygrać z Lechem. Nie ma co się silić na porównania tego spotkania do rywalizacji Realu z Barceloną. Bądźmy dobrą Legią Warszawa i przywieźmy z Bydgoszczy puchar.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2021 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.