fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

NS: Klub nie życzy sobie opraw na meczach Legii!

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Najprawdopodobniej do końca sezonu, w tym na sobotnim meczu z Ruchem, na stadionie Legii nie zobaczymy żadnej oprawy meczowej. Jak nas poinformowali Nieznani Sprawcy: "W minioną środę zgłosiliśmy oprawę na jutrzejszy mecz z Ruchem Chorzów. W odpowiedzi uzyskaliśmy oficjalną informację od Jarosława Ostrowskiego, w imieniu zarządu klubu, iż ten nie życzy sobie opraw na meczach Legii". Poniżej prezentujemy rozmowę z legijnymi ultrasami.

Wbrew zapowiedziom, na meczu z Polonią nie było prezentacji konfetti i serpentyn. Dlaczego?
- W oprawę na to spotkanie włożyliśmy wiele pracy, wysiłku i pieniędzy kibiców. Była to do tej pory najbardziej kosztowna i najbardziej pracochłonna z opraw zaprezentowanych na nowym stadionie. Pierwotnie planowaliśmy ją pokazać na meczu ze Sportingiem, jednak klub, wbrew ustaleniom, wbrew naszym ultrasowskim zasadom oraz wbrew obowiązującym przepisom, zażądał pokazania projektu, na to nie mogliśmy się zgodzić. Dlatego po licznych przeróbkach zaprezentowaliśmy ją na tzw. "derbach".
Co do konfetti i serpentyn, klub przed meczem zabronił nam skorzystania z naszego magazynku, przez co nie mieliśmy możliwości wniesienia tego na trybunę. Oczywiście nie usłyszeliśmy żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji ze strony klubu.

Czy klub przeszkadzał Wam w prezentacji opraw meczowych w rundzie wiosennej do tej pory, i ewentualnie w jaki sposób?
- Przede wszystkim od dłuższego czasu klub swoim zachowaniem pokazuje, iż nie potrzebuje na trybunach niezależnego zorganizowanego ruchu kibicowskiego, opraw, atmosfery – tego wszystkiego, co wywalczyliśmy w porozumieniu. Klub notorycznie od samego początku stopniowo utrudniał nam prezentowanie jakichkolwiek opraw. Oprawy na meczu z Rapidem i PSV u siebie nie wyszły tak, jak planowaliśmy ze względu na kłody rzucane nam pod nogi przez Bogusława Błędowskiego. Nie mogliśmy wejść na stadion o ustalonej wcześniej godzinie, a kiedy już z kilkugodzinnym opóźnieniem pojawiliśmy się na trybunach, ochrona sprawdzała po kolei każdą małą flagę czy karton, doszukując się rzekomo zakazanych znaków. Chodziło oczywiście o złośliwe pokrzyżowanie nam planów. Kolejne utrudnienia spotykały nas z każdym kolejnym meczem. Nie pozwalano nam zabierać flag na sztycach z magazynku (chociażby przed meczem z Gryfem), serpentyn, konfetti. Do tego dochodzą kolejne zakazy za wywieszanie transparentów rzekomo niezwiązanych z meczem. Między innymi za transparent "Staruch Nigdy Sam"...

Osobną kwestią jest zachowanie Błędowskiego w stosunku do naszej grupy oraz do flagowych. Najpierw wydaje swoim ochroniarzom absurdalne i niezgodne z prawem polecenia, mające utrudnić nam prace na trybunach, a następnie, kiedy chcemy z nim taką sprawę wyjaśnić na bieżąco, nigdy nie odbiera telefonów lub odwraca się plecami, kiedy używamy rzeczowych argumentów. Brak szacunku, jaki szef bezpieczeństwa okazuje ogólnie kibicom, zarówno Legii, jak i przyjezdnym, powoduje, że sam na ten szacunek nie zasługuje. Lista jego szkodliwych zachowań jest bardzo długa: od donoszenia na policję, przez wskazywanie na wyjazdach osób, których jego zdaniem nie należy wpuścić, mimo iż nie mają zakazu stadionowego, po chamskie i wulgarne odzywki do kibiców. Jest to osoba, której nigdy nie należy podawać ręki, lecz pluć pod nogi.

Czy takie utrudnienia dotyczą również meczów wyjazdowych?
- Oczywiście! Należy zacząć od tego, że z naszych sprawdzonych informacji jasno wynika, że klub sam upomniał się o zakaz wyjazdowy dla kibiców Legii po meczu w Krakowie! Co do innych spotkań wyjazdowych – regularnie Błędowski wykreśla z listy ludzi, których nie chce widzieć na wyjeździe, mimo iż nie ciążą na nich żadne zakazy uczestnictwa w tego typu meczach. Nie raz na wniosek klubu utrudniano nam wniesienie oprawy na obcy stadion, chociażby w Bukareszcie czy w Lizbonie, a agresywne zachowanie tamtejszych służb porządkowych wobec fanów Legii nie było przypadkowe.

Wielokrotnie klub nie reagował na prowokacyjne zachowania ochrony i policji na wyjazdach, nigdy w niczym kibicom Legii nie pomógł. Rola dyrektora ds. bezpieczeństwa najwyraźniej pomyliła mu się z rolą door-selectionera w prywatnym folwarku.

Ile zakazów obecnie ciąży na Nieznanych Sprawcach?
- Obecnie jest to 10 zakazów dla najaktywniejszych członków grupy. Zakazy dotykają jednak coraz większej liczby kibiców, którzy pomagają nam przy oprawach. Zakazy klubowe spotykają również zwykłych, zaangażowanych kibiców, co jest przemyślaną strategią klubu, mającą doprowadzić do zniszczenia atmosfery Żylety, na którą pracowały pokolenia kibiców.

Czy obecnie klub całkowicie zabronił prezentowania Wam opraw na meczach, czy domaga się ich wcześniejszej weryfikacji?
- Dla nas od wielu miesięcy było jasne, że klub jest przeciwny oprawom na stadionie. Mogliśmy się o tym przekonać na każdym kroku. Jednak dopiero teraz postanowili wyłożyć karty na stół. W minioną środę zgłosiliśmy oprawę na jutrzejszy mecz z Ruchem Chorzów. W odpowiedzi uzyskaliśmy oficjalną informację od Jarosława Ostrowskiego, w imieniu zarządu klubu, iż ten nie życzy sobie opraw na meczach Legii. Jest to zamach na niezależny ruch kibicowski, na taki dyktat klubu nie ma i nie będzie zgody. Wielu kibiców przychodzi na stadion dla opraw i atmosfery, a zakazując tego klub przyczyni się do spadku frekwencji i kolejnych sytuacji konfliktowych z kibicami.

Należy przy tym podkreślić, że klub zawsze powołujący się na konieczność przestrzegania prawa, sam je łamie. Nie ma bowiem żadnych przepisów, czy to w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych, czy w regulaminie stadionu, lub w wytycznych ekstraklasy, mówiących o tym, ze sektorówki czy flagi na sztycach są zabronione.

Dawniej sądziliśmy, że klub jest zakładnikiem policji i wojewody, który wykonuje wszystkie polecenia tych instytucji. Dziś wiemy, że pracownicy klubu sami wychodzą przed szereg i zdaje się, że powrócili do swojego planu wymiany publiczności na Legii i walki ze zorganizowanym ruchem kibicowskim. Teraz robią to w sposób bardziej wyrachowany – dawniej szli na otwartą konfrontację, dziś metodycznie, mecz po meczu, nakładają kilkanaście/kilkadziesiąt zakazów stadionowych. Dochodzi nawet do takich patologii, że Błędowski sam wykreśla ultrasów z listy meczowej tuż przed spotkaniem, a potem donosi na policję o wtargnięciu danej osoby na stadion, przez co kolejne osoby za swój wkład w atmosferę tworzoną przy Łazienkowskiej, oprócz zakazów klubowych, mają dodatkowo sprawy w sądzie.

Ale przecież decyzję o zakazie prezentowania opraw klub musiał jakoś umotywować. Karami za pirotechnikę?
- Tłumaczył to między innymi rzekomo zdemolowanymi toaletami w Krakowie, tymczasem każdy kto tam był wie, ze toalety były zniszczone już kiedy tam przyjechaliśmy! Zapewne nie były nawet naprawione po wizycie wcześniejszych gości na Reymonta. Oczywiście kwestia pirotechniki została poruszona, jednak każdy kto myśli, że rozwiąże ten "problem" poprzez zakaz prezentacji opraw, jest w błędzie. Pirotechnika była, jest i będzie nieodłącznym elementem opraw na Legii.

Na meczu z Wisłą w Krakowie nie zaprezentowaliście takiej oprawy, jaką planowaliście z powodu braku funduszy. Problemy ze zbiórkami pieniędzy na naszym stadionie ze strony klubu zdarzyły się w tej rundzie chyba nie pierwszy raz?
- Te utrudnienia spotykają nas notorycznie! Najpierw – wbrew ustaleniom z klubem – zabroniono nam przeprowadzania zbiórek na terenie całego stadionu, pomimo posiadanej zgody. Nie zrażając się tym, postanowiliśmy zbierać pieniądze przed wejściami na stadion. Klub doniósł na nas policji, która nie zważając na pozwolenia zatrzymała kibiców przeprowadzających zbiórkę i ukradła nam pieniądze, których już nie odzyskaliśmy. Nie dostaliśmy nawet żadnego pokwitowania.

Czy w związku z tymi wszystkimi "akcjami" ze strony klubu, planujecie jakiś protest - np. brak dopingu na którymś meczu?
- Mamy na uwadze dobro drużyny i kibiców, ale brak dopingu i flag to forma protestu, która jest klubowi na rękę – kibice grzecznie i w ciszy zapełniają stadion i oglądają drużynę grającą o mistrza. Nie o to w tym chodzi. Pamiętajmy, że każdy nasz protest wygrywaliśmy dzięki jedności i solidarności wszystkich kibiców. Dlatego apelujemy do wszystkich fanów o przyniesienie z domów elementów mogących uatrakcyjnić mecz Legii i wnoszenie ich przez bramki wejściowe w myśl przepisów, które jasno określają, iż nie są to elementy zabronione na meczach. Niech każdy na miarę swoich możliwości włączy się w stworzenie atmosfery na meczu z Ruchem poprzez zabranie na mecz szalików, sztycówek, kolorowych flag.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.