Damian Cechniak - fot. Bodziach / Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Cechniak: Wybrałem Pruszków, by grać więcej

Bodziach, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Damian Cechniak w Legii rozegrał niespełna trzy sezony, w trakcie których wywalczył z Legią awans do I ligi i rozegrał 72 spotkania w barwach naszego klubu. Damian w rozmowie z nami mówi o ostatnich trzech latach oraz o przyczynach przenosin do Pruszkowa.

Od razu po minionym sezonie zdecydowałeś, że chciałbyś poszukać innego klubu?
Damian Cechniak: Nie ukrywam, że od razu po sezonie myślałem, co mam dalej robić w przyszłym sezonie. Odezwało się do mnie kilka klubów, z którymi rozmawiałem. Podjąłem decyzję, że najlepszym wyborem będzie dla mnie Pruszków. Po rozmowach z prezesem oraz trenerem, wiedziałem, że będę miał tam "granie".

Z Michałem Spychałą rozmawiałeś, po tym jak został trenerem Legii?
- Nie rozmawiałem. Rozmawiałem z prezesem Chabelskim, co najlepiej robić w moim przypadku. Podsunął mi pomysł, że najlepszym dla mnie rozwiązaniem byłoby znalezienie klubu, który będzie miał trochę mniejsze ambicje, ale zagwarantuje mi więcej minut na parkiecie. Sądzę, że w Legii dostałbym w najbliższym sezonie mało minut, dlatego wybrałem ofertę z Pruszkowa.

Z perspektywy czasu, wiedząc już ile grałeś w minionym sezonie, nie żałujesz, że przed rokiem nie zdecydowałeś się na przenosiny do Znicza, na co namawiał Cię Michał Spychała?
- Tamten rozdział jest już dla mnie zamknięty, teraz nie ma co gdybać. Na pewno nie żałuję, że grałem w Legii rok temu. To był bardzo fajny sezon, dobrze współpracowało mi się z trenerem Bakunem, mieliśmy super atmosferę w drużynie. Nie żałuję, że zostałem w Legii, mimo że grałem niewiele. Jak już wychodziłem na parkiet, dawałem z siebie wszystko, starałem się i nie mam sobie nic do zarzucenia.



Spodziewałeś się przed sezonem, że zajdziecie tak daleko i będziecie o krok od finału?
- Szczerze mówiąc liczyliśmy, że możemy coś ugrać, ale nie spodziewałem się, że już w pierwszym sezonie w I lidze możemy walczyć z czołowymi klubami o najwyższe cele. Nie wiadomo, jak sezon skończyłby się, gdyby Wojtek Żurawski nie trafił trójki w końcówce trzeciego meczu ze Stalą. Wówczas to my moglibyśmy grać w finale, a w nim wszystko byłoby możliwe. Może byśmy awansowali już w tym roku, albo zajęli drugie miejsce? Na pewno jak na beniaminka, czwarte miejsce to dobry wynik.

Mówiłeś przed poprzednim sezonem, że zostajesz w Legii m.in. po to by zbierać doświadczenie przy Czarku Trybańskim i jak najwięcej się od niego nauczyć.
- Od Czarka można się naprawdę dużo nauczyć. Miło wspominam poranne treningi, na których graliśmy 1 na 1 i pokazywał mi jak grać bez piłki i z piłką. To był dobrze wykorzystany czas, sporo się od niego nauczyłem przez ostatni rok. Gra z wyższym od siebie zawodnikiem pomaga w rozwoju, bo trzeba się nauczyć innych rozwiązań rzutowych, zastawiania.

Słyszałem takie opinie, że na treningach często prezentowałeś się lepiej od niego. Trochę brakowało tego w meczach.
- Jak się prezentowałem na treningach i podczas meczów, to najlepiej oceniłby to trener. Oni dobierali kadrę meczową. Miałem na pewno lepsze i gorsze treningi, ale trudno mi samego siebie określić.

Z dotychczasowej kariery w Legii, bo niewykluczone, że za jakiś czas wrócisz do naszego klubu, co wspominasz najlepiej?
- Awans do I ligi. W tamtym sezonie zrobiliśmy kawał dobrej roboty i na pewno zapamiętam go na długo. To był pierwszy awans w mojej, na razie krótkiej karierze sportowej. Fajnie byłoby zdobyć tak jak Michał Świderski awans z III do II ligi, no i z pierwszej do ekstraklasy.



Najtrudniejszym momentem był czas, gdy trenowałeś z Legią, ale ze względu na problemy z Twoją kartą, jakie robił MKS Ochota, a Ty nie mogłeś grać w meczach?
- To był mój najcięższy czas. Zagrałem dopiero na początku grudnia w Rzeszowie. Z Ochotą nie mogliśmy dogadać się co do mojej karty, natomiast normalnie uczestniczyłem w treningach, jeździłem na mecze. Tyle, że zamiast znaleźć się w kadrze, musiałem siedzieć na ławce, a trener wciąż pytał mnie, czy coś ruszyło się z Ochotą. Na szczęście w końcu udało się uzyskać kartę i mogłem zadebiutować w Legii, co miało miejsce w Rzeszowie, niestety w przegranym przez nas meczu sezonu zasadniczego.

Rozumiem, że teraz Legia nie robiła żadnych problemów z Twoją kartą, przy okazji przenosin do Pruszkowa?
- Oczywiście, że nie. Trener Chabelski powiedział mi jasno, żebym wybrał sobie taką ofertę, z której będę zadowolony, bym mógł więcej grać i rozwijać się. Chciałbym zostać w Legii, ale wiadomo jakie cele są postawione przed zespołem. Zdaję sobie sprawę, że ciężko byłoby mi liczyć na większą liczbę minut. Nie ma co ukrywać, że w tym sezonie w Legii na pewno pojawi się wielu bardzo dobrych podkoszowych zawodników. Lepiej było w moim przypadku przejść do Pruszkowa, gdzie grania będę miał więcej i będę mógł się rozwijać. Sam trening to za mało.

Przeskok z drugiej do pierwszej ligi jest według Ciebie duży?
- W I lidze zawodnicy są na pewno dużo silniejsi, jest więcej walki o każdą piłkę, gry siłowej. Zawodnicy są bardziej doświadczeni, często zdarzają się koszykarze z przeszłością w ekstraklasie.

Kto według Ciebie był najlepszym centrem w I lidze w minionym sezonie?
- Trudno powiedzieć, sądzę, że gdyby Czarka nie męczyła choroba i był cały czas w rytmie meczowym, to on byłby najlepszym centrem. Na pewno napsuł sporo krwi wszystkim zespołom i według mnie on był najlepszym środkowym w I lidze. Wiadomo jednak, że nie śledziłem tak uważnie statystyk wszystkich zawodników pierwszoligowych mecz po meczu.

Jaki cel przed Zniczem na nadchodzący sezon? Walka o to samo, co w ostatnim sezonie, czyli spokojne utrzymanie poprzez awans do play-off?
- Rozmawiałem z trenerem i prezesami i mamy bić się o jak najlepsze miejsce w play-offach. W samych play-offach już wszystko jest możliwe. Może zagramy z Legią w finale?

Tego życzę. Wiadomo, że w tym sezonie dojdzie do dwumeczu Legia - Znicz, kto wie, może znowu na Torwarze. Chyba miło będzie znowu zagrać przy warszawskiej publiczności?
- Na pewno miło będzie zagrać przy dopingu kibiców Legii. Nigdzie nie ma takiej atmosfery na meczach jak na Legii. Już się nie mogę doczekać tego meczu. Wiadomo, że jak się wychodziło na rozgrzewkę i widziało się fanów, którzy zbierają się na trybunie i zaczynają dopingować jeszcze przed rozpoczęciem meczu, aż ciarki przechodziły po plecach. Na pewno jak dojdzie do meczu Legii ze Zniczem, będę bardzo zmotywowany, żeby pokazać, że zrobiłem postęp.

Które spotkanie w Legii wspominasz najlepiej?
- Nie mam jednego takiego spotkania, do którego wracałbym codziennie wieczorami. Bardzo dobrze wspominam mecze, które graliśmy jeszcze w II lidze, kiedy grałem znacznie więcej minut. Nie wracam do tego co było, staram się skupić na tym co jest teraz i co przede mną.

Rozmawiał Bodziach

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.