Legia Warszawa - Sporting Lizbona - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Plusy i minusy po meczu ze Sportingiem

Woytek, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Mecz ze Sportingiem legioniści zagrali bardzo dobrze taktycznie jako zespół. Indywidualnie nie ustrzegli się jednak kilku bardziej i mniej poważnych błędów - szczególnie w ofensywie. Bardzo dobrze spisał się środek obrony i środek pola. Poniżej prezentujemy ocenę gry każdego zawodnika stołecznej drużyny.

Varis Odjidja-Ofoe + – Mózg i lider drużyny. W ostatnich meczach to jego postawa decyduje o tym, jak wygląda gra stołecznej drużyny. Niesamowicie dużo widzi na boisku i potrafi to odpowiednio wykorzystać. Już na samym początku spotkania zainicjował dwie groźne kontry, a w 30. minucie znakomicie dograł w pole karne do Prijovicia, który następnie zaliczył asystę. Kilka minut później uderzał z pierwszej piłki ale obok bramki. Często brał na siebie ciężar gry w środku pola. W 64. minucie ładnie dośrodkował z rzutu rożnego do Moulina. W 76. minucie minimalnie za lekko – ale celnie - podał prostopadle do Kucharczyka. W 84. minucie powinien znów dograć do pędzącego "Kuchego", ale sekundę później zrehabilitował się dograniem do Moulina. W końcówce pokazał dlaczego był najlepszy na placu gry - potrafił przytrzymać piłkę, mijać rywali i nie zabrakło mu pary do ostatniego gwizdka. Po faulu na nim rywale kończyli mecz w dziesiątkę.

Jakub Rzeźniczak + - Bezbłędny mecz kapitana Legii. "Rzeźnik" na nowo odrodził się w drużynie i potwierdził to w starciu ze Sportingiem. Świetnie grał głową we własnym polu karnym i miał same udane interwencje.

Guilherme + - Brazylijczyk walczył z czasem, by móc wystąpić w tym meczu. Na początku mocno wspierał w defensywie Adama Hlouska, ale nie ustrzegł się błędu w kryciu w 22. minucie. Kilka razy odebrał rywalom piłkę, a w 30. minucie zdobył - jak się później okazało - najważniejszą bramkę w karierze. Boisko opuścił w 62. minucie z powodu urazu.

Arkadiusz Malarz + - Już w 3. minucie dobrze wypiąstkował dośrodkowanie w pole karne Legii. Kolejną okazję do interwencji miał w 21. minucie po strzale z rzutu wolnego - pewnie złapał piłkę. W drugiej połowie nie ustrzegł się błędu, wybijając piłkę prosto pod nogi rywala, ale w końcówce trzy razy udanymi interwencjami ratował drużynę przed stratą gola.

Thibault Moulin + - Facet od czarnej roboty. Francuz może swój występ zaliczyć do udanych, bo oprócz bronienia dostępu do bramki, często podłączał się do akcji ofensywnych. Powinien mieć na koncie asystę, ale jego podania nie wykorzystał Kucharczyk. Dwa razy niecelnie uderzał na bramkę Sportingu, nie ustrzegł się kilku strat.

Michał Pazdan + - Jego występ można porównać z grą Jakuba Rzeźniczaka. Udane zagrania głową, odbiory, wślizgi i ofiarne interwencje - szczególnie ta z 55. minuty. Wszystko na plus!

Michał Kopczyński + - Mecz zaczął od fatalnego podania do nikogo, ale potem było coraz lepiej. Gdybyśmy zapytali trenera czy wykonał powierzone mu zadania na pewno odpowiedź byłaby twierdząca. "Kopa" skupiał się na grze w destrukcji i nie uniknął dwóch fauli w okolicach pola karnego Legii, przy czym za drugim razem naprawiał w ten sposób błąd Bereszyńskiego. W 55. minucie nie zdążył zablokować strzału rywala, ale następnie kilka razy skutecznie wybijał piłkę z pola karnego Legii. Zanotował największy procent celnych podań w całej drużynie.

Miroslav Radović + - Nie był to do końca ten sam przebojowy "Rado" co w ostatnich spotkaniach. W pierwszej połowie zaliczył kilka udanych powrotów i odbiorów w obronie. Mógł mieć asystę gdyby Prijović nie przekroczył linii spalonego. W 29. minucie nabrał rywala na swój firmowy zwód w narożniku boiska. W drugiej części pokazywał się do gry w ofensywie, ale nie doczekał się odpowiedniego podania. W 86. minucie przypadkowo trafiła do niego piłka na 5 metrze ale trafił w interweniującego metr dalej bramkarza. W 90. minucie źle podał do Kucharczyka.

Aleksandar Prijović - Jeżeli napastnika mamy rozliczać z goli, to "Prijo" za ten mecz powinien dostać minusa. Trzy razy nie potrafił utrzymać linii spalonego i jego radość po bramce była daremna. W 26. minucie otrzymał znakomitą piłkę od Bereszyńskiego ale strzelił w boczną siatkę. Na plus możemy zapisać spory pressing, który stosował na obrońcach i dwa udane wybicia głową w polu karnym Legii. W 30. minucie dobrze pokazał się w polu karnym Sportingu i świetnie wyłożył piłkę Guilherme, który zamienił to na gola. W drugiej połowie zanotował kilka strat - nie potrafił przytrzymać piłki tyłem do bramki. Zdarzyło się, że odskoczyła mu piłka albo wyszła w aut. W 76. minucie fatalnie przestrzelił przy akcji Kucharczyka. Zszedł z boiska w 86. minucie.

Bartosz Bereszyński - Ten mecz to w wykonaniu "Beresia" przeplatanka dobrych i złych interwencji. Czasami udawało mu się zablokować rywala, ale kilka razy dopuścił do dogrania w pole karne ze swojej strony boiska - szczególnie końcówka pierwszej połowy dała mu się we znaki. W 26. minucie świetnie głową podał do Prijovicia. Fatalny błąd popełnił w 74. minucie odpuszczając krycie przeciwnika, który na szczęście nie trafił do pustej bramki.

Adam Hlousek - Podobnie jak "Bereś" pozwolił rywalom na zbyt wiele na skrzydle. W 22. minucie zgubił swoją pozycję, przez co nie upilnował zawodnika na swojej stronie obrony. W 74. minucie to on dopuścił do najgroźniejszej akcji Sportingu, w której następnie Carvalho nie trafił do pustej bramki. Jako usprawiedliwienie można dodać to, że nie grał w trzech ostatnich meczach i nie był w rytmie meczowym. Został „zmuszony” do gry ze względu na brak alternatywy na swojej pozycji. Mimo tych minusów Hlousek walczył twardo w obronie, zaliczył kilka udanych odbiorów i wślizgów. W pewnym momencie piłka trafiła go w rękę w polu karnym, za co arbiter powinien podyktować jedenastkę dla Portugalczyków.

Zmiennicy:

Michał Kucharczyk - – Pojawił się na boisku na ostatnie pół godziny. Trzy udane akcje, osiem nieudanych. Dziesięć podań, z czego tylko połowa dotarła do kolegów. "Kuchy" przyzwyczaił, że potrafi rozstrzygać losy ważnych spotkań Legii. Tak było w meczu z Dundalk FC i tak powinno być w środę - miał ku temu dwie znakomite okazje. Wprawdzie 76. minucie Odjidja-Ofoe zagrał minimalnie za lekko, ale Kucharczyk zdołał zgarnąć piłkę i wbiec w pole karne. Jednak lekko zahaczony próbował wymusić rzut karny, a sędzia nie dał się nabrać. W 84. minucie najpierw świetnie ruszył z głębi pola na pełnej szybkości, ale z nieznanych przyczyn Odjidja-Ofoe nie podał mu piłki. Jednak chwilę później „patelnię” wyłożył mu Moulin, a "Kuchy" z 10 metrów strzelił prosto w bramkarza i wszyscy obecni na stadionie złapali się za głowy. Na skrzydle Kucharczyk dwa razy ograł swojego rywala, z czego raz bardzo dobrze podał do Prijovicia, którego strzał został zablokowany. Oprócz tego zaliczył małą wpadkę w obronie, dwie nieudane ofensywne akcje lewą stroną, złe zgranie głową po dośrodkowaniu Moulina i zupełnie nieudane podanie do niekrytego Miroslava Radovicia. Na plus, choć nie taki by zrekompensował powyższe minusy, zasługuje jego postawa w obronie. Cofał się aż pod własne pole karne i wspierał Hlouska. Gdyby ten mecz zakończył się remisem, to prawda jest taka, że kibice pamiętaliby jedynie zmarnowane sety Kucharczyka.

Kasper Hamalainen - Wszedł na boisko w 86. minucie i zanotował jeden udany odbiór. Więcej nie da się ocenić.

Maciej Dąbrowski - Pojawił się na placu gry w doliczonym czasie gry. Raz nie do końca udanie interweniował główką i raz dobrze odebrał piłkę rywalom i wyprowadził akcję.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.