REKLAMA

Ciąg dalszy Remanentu. Od korupcji do dopingu i z powrotem

Redakcja

29 listopada tego roku ruszyła przedsprzedaż książki pt. "Remanent 3. Piłkarski poker. Przed i po…" To trzeci tom, który domyka trylogię Remanentu Jerzego Chromika. Dwie wcześniejsze pozycje opisywaliśmy już w naszej Bibliotece Legionisty. Jego najnowsze dzieło wprowadza czytelników w meandry korupcji w rodzimym futbolu. Autor zajmował się tymi zagadnieniami przez 40 lat i poznał środowisko piłkarskie w Polsce od podszewki.

Publikacja ukazała się w serii #SQNOriginals i jest dostępna na https://bit.ly/legia-chromik

Fragment książki

Tylko nieliczni znają cenę decydujących punktów na finiszu rozgrywek ekstraklasy. Słono płaci się za tytuł, niemało – za pozostanie w towarzystwie o wątpliwej moralności. Nawet najbiedniejsze kluby zasiadają w każdym sezonie do tej smutnej licytacji, ponieważ lokalna władza nie wyobraża sobie autorytetu bez piłki ze znakiem krajowej jakości.

To zło nie jest polskim wymysłem. Fałszuje się wyniki z różnych pobudek na wschodzie i na zachodzie Europy. Co pewien czas trzeźwo patrzący ludzie w federacjach piłkarskich uderzają w stoły. Posypały się kary w Belgii, Bułgarii, a ostatnio w Jugosławii. Czternastego lipca tego roku także nad Wisłą strusie wyjęły głowy z piasku... To dobry znak, ale do zadowolenia jeszcze daleko.

Gdzie był początek spirali fałszu? Historycy ligi twierdzą, że frymarczenie punktami jest tak stare jak rozgrywki. Bardziej wnikliwi upierają się, że skalpel trzeba było wyjąć już pod koniec lat 70. Wtedy rysowała się szansa na skuteczne usunięcie wrzodu. Teraz, w drugiej połowie lat 80., zrakowaciałych komórek jest tak dużo, że polski futbol może nie przeżyć operacji.

Symptomy choroby dostrzegalne są już w najniższych grupach współzawodnictwa (klasa A, B, C). W niepisanych taryfikatorach nie ma tam jeszcze sum z sześcioma zerami, ale obowiązują bardziej przyziemne rozliczenia. Za dwa transportery „czystej” przegra na życzenie nawet najbardziej ambitny zespół z małego miasteczka, wsi lub osiedla. W październiku ub. r. natrafiono na ślad meczu, który nie miał miejsca, choć stosowny protokół zawodów zawierał wynik odpowiadający obu drużynom. Dzielni chłopcy z LZS bawili się piłką w klasie C, a wykazali przebiegłość pierwszoligowców.

Punkty i bramki potrzebne były Olimpii Boratyn. Przy okrągłym stole w ludowej gospodzie ustalono więc, że Luzax Lutków przegra to fikcyjne spotkanie 0:5 po kosztach własnych. Przypadek z województwa przemyskiego, który ujrzał światło dzienne, nie jest wcale odosobniony.

Na wyższych piętrach futbolowego gmachu niezbędne są pozory i konta bankowe. Nowoczesność jest bowiem znakiem piłkarskiego czasu. Coraz rzadziej walory przewożone są w teczkach bądź czarnych dyplomatkach i takie transakcje powoli odchodzą w zapomnienie. Oczywiście, znając numer konta i mając odpowiednią legitymację, można odszukać ślad przelewu nawet w okrąglaku przy zbiegu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich w Warszawie.

W czwartej i trzeciej lidze nie każdy może kupić punkty w dowolnej kolejce. Obowiązuje klucz geograficzny i na przykład zespół gorzowski raczej nie sprzeda meczu potrzebującym z konkurencyjnego województwa, jeśli spadkiem zagrożona jest drużyna z tego samego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Solidarność grupowa nie zna jeszcze ceny. W tabelach dzielą i rządzą regiony reprezentowane przez największą liczbę zespołów. Mniejszość musi podporządkować się prawom mafii. Zaściankowe bezprawie oddzielone jest od centrali dość grubą kurtyną i niewygodne fakty są skutecznie tuszowane. Stawki raczej umiarkowane (do pół miliona złotych), dostosowane do zamożności klubów. Krąg wtajemniczonych nie ma styku z opinią publiczną. Trzecioligowy światek jest prawie bezkarny.

Na zapleczu ekstraklasy (druga liga) działają już zawodowcy, którzy potrafią się maskować. Zbyt blisko stąd do krainy wiecznej szczęśliwości – I ligi. Punkty muszą już mieć swoją cenę, a notowania giełdowe szybko przekazywane zainteresowanym. Są stadiony, na których przy odpowiedniej obsadzie sędziowskiej nie wygra nawet drużyna mająca w składzie Diego Maradonę. W Dębicy, w meczu Igloopol – Polonia Bytom, grano przez chwilę dwiema piłkami i goście musieli stracić bramkę. Brzmi to niedorzecznie, ale żyją jeszcze świadkowie zdarzenia.

Dane o książce
Autor: Jerzy Chromik
Premiera: 6.12.2022
Liczba stron: 592
Cena okładkowa: 49,99 zł (do końca grudnia 2022 r.); 59 zł (od stycznia 2023 r.)

Wkrótce na naszych łamach będziecie mogli wygrać książkę, a już teraz można zamówić ją tutaj.

fot. SQN

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

+dodaj komentarz
Wqurwiony po meczu Pucharu Polski z Cracovią, który był ustawką za 3 punkty w lidze - 06.12.2022 / 01:37, *.plus.pl

Ci co łażą jeszcze na ten ustawiane przed meczem teatrzyki pod nazwą extraklasowa piłka nożna i tak w to nie uwierzą, nawyzywaja od mitomanow, a po meczu będą dumnie śpiewać sprzedawczykom piłkarskim "nic się nie stało" i zbijać piątki, tak więc je....ć zawodowy sport

odpowiedz
Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
© 1999-2023 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.