REKLAMA

Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Miedzią

Maciej Frydrych, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

W poniedziałek Legia Warszawa stanęła przed szansą na zmniejszenie strat do Rakowa, jednak jej nie wykorzystała. Warszawiacy tylko zremisowali 2-2 z zamykającą tabelę Miedzią Legnica. Zapraszamy do ocen, jakie przyznaliśmy piłkarzom stołecznego zespołu.

Josue - Trudno o inną ocenę niż plus, gdyż mecz zakończył z dwoma trafieniami. Josue najpierw pokonał Abramowicza strzałem z rzutu wolnego. Ta sztuka po raz ostatni udała się zawodnikowi stołecznego zespołu blisko pięć lat temu. Później wyrównał stan spotkania, pewnie wykonując jedenastkę. Widać, że mu się chciało. Był najjaśniejszym punktem Legii. Sporo widział i kilkakrotnie obsłużył kolegów dobrymi podaniami. Szkoda, że jego starania dały tego dnia Legii tylko punkt.



Rafał Augustyniak - Chciał zablokować strzał Domingueza w 27. minucie, ale piłka niefortunnie odbiła się od jego nogi i wpadła do siatki. Dziesięć minut później wytrzymał presję i skutecznie odebrał futbolówkę rywalowi tuż przed polem bramkowym. Chwilę przed przerwą skutecznym podaniem wypatrzył Josue, który uderzył technicznie. To był fajny pomysł stopera Legii, choć możliwe, że Portugalczyk był na pozycji spalonej. Nie popełniał błędów, grał pewnie i skutecznie. Warto docenić wyprowadzania piłki w jego wykonaniu, które stało na bardzo wysokim poziomie.

Yuri Ribeiro - Zagrał spotkanie na poziomie Augustyniaka. Portugalczyk był pewny w defensywie, gdzie wylewał siódme poty. Na boisku prezentował sporo walki i ciężko pracował. W 18. minucie do końca powalczył o futbolówkę i skutecznie przyblokował rozpędzonego Henríqueza. Nie odpuszczał, jak również nie popełniał błędów.

Bartosz Slisz - W 22. minucie uderzył głową, lecz zdecydowanie za lekko, aby zaskoczyć Abramowicza. To była niezła okazja, ale próba pozostawiała wiele do życzenia. Oddał uderzenie w 69. minucie, ale zupełnie się pomylił. Był mało widoczny, wyglądał na przygaszonego i zmęczonego. Nie brał gry na siebie, a wiemy, że potrafi to robić. Występ poniżej oczekiwań i jego umiejętności. Opuścił plac gry w 79. minucie.

Ernest Muci - Kiedy miał piłkę przy nodze, to wiedział, co z nią zrobić, ale rzadko kiedy była taka sytuacja. Albańczyk znikał na długie fragmenty spotkania. Rzadko oglądaliśmy go pod bramką rywala czy w środku pola. Wydawało się, że w spotkaniu z takim rywalem, gdy defensorzy skupiają swoją uwagę na Pekharcie, Muci będzie miał więcej miejsca. Ostatecznie nie miało to pokrycia z rzeczywistością.

Bartosz Kapustka - W 10. minucie oddał mocny strzał zza pola karnego, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Później jakby zniknął. Nie było go na murawie. Brakowało wyrazistości i pomysłu na rozegranie futbolówki. Można powiedzieć, że Slisz, który zanotował słaby występ, zrobił więcej na murawie niż "Kapi". Opuścił boisko w 62. minucie.

Filip Mladenović - W 48. minucie zupełnie uciekł mu Chuca, który następnie wpisał się na listę strzelców. Można powiedzieć, że Serb był rozkojarzony, ale takie błędy tuż po zmianie stron nie powinny mu się przytrafiać. Nieco wigoru pokazywał w ofensywie, a raz znalazł dobrym dośrodkowaniem Pekharta, który nie zdołał posłać futbolówki w światło bramki. Czasami pod polem karnym rywala się gubił lub podejmował nietrafione decyzje. Zdecydowanie zawiódł.

Makana Baku - Jego obecność w składzie była niemałym zaskoczeniem. Przed meczem trener Runjaić na antenie Canal+ powiedział, że jest to dla Baku prezent urodzinowy, gdyż te obchodził 8 kwietnia. Faktycznie tak mogło być, gdyż pomocnik ostatni raz w wyjściowym składzie Legii na ekstraklasowych boiskach znalazł się na początku października zeszłego roku w starciu z Lechem Poznań. Wydaje się, że mógł to być dla niego ostateczny sprawdzian, który... zawalił. Zanotował dobry początek meczu, ale jego ciekawa gra trwała może pięć minut. Później przygasł, było go zdecydowanie mniej. Miał swoje przebłyski, między innymi w 39. minucie, kiedy podaniem znalazł Mladena, który słabo się zachował. Nie pokazał niczego nadzwyczajnego i plac opuścił w 62. minucie.

Tomas Pekhart - W 24. minucie fantastycznie wyszedł w powietrze, dobrze się złożył, ale piłka tylko mięła słupek. To była jego jedyna sytuacja w tym spotkaniu. Gdyby Czech pokonał Abramowicza głową, to dziś byłby wychwalany i pewnie miał plusa, a tak z niczego nie zapamiętamy go w tym spotkaniu. Opuścił plac gry w 79. minucie.

Dominik Hładun - Niestety, to nie było jego spotkanie. Przy drugiej bramce legniczan nie mógł zrobić wiele więcej, ale pierwszej zdecydowanie powinien zapobiec. Hładun źle przyjął futbolówkę zagraną przez Nawrockiego, przez to przejęli ją rywale. Ostatecznie piłkę w siatce umieścił Dominguez. Można mówić, że stoper powinien lepiej, a przede wszystkim nie w światło bramki podać piłkę do golkipera, ale jednak Hładun, którego często chwalimy za grę nogami, musi w takiej sytuacji zachować się lepiej. W 48. minucie popisał się dobrą interwencją, ale więcej pracy nie miał.

Maik Nawrocki - Był elektryczny, szczególnie przy podawaniu piłki. W 27. minucie niepotrzebnie zagrał niewygodną futbolówkę do Hładuna, który nie poradził sobie z zagraniem i ostatecznie gospodarze cieszyli się z prowadzenia. Później kilkakrotnie fatalnie zagrywał piłkę. Często był niepewny i nieprzekonany w swoich poczynaniach. Zupełnie nie przypominał obrońcy, którego znamy. Miał kilka dobrych interwencji, jak ta z 44. minuty, kiedy napędził atak warszawiaków, niestety takich nie było wiele. Opuścił prac gry w 62. minucie.

Zmiennicy

Paweł Wszołek - Wszedł na boisko w 62. minucie. Starał się o piłkę do końca, między innymi w doliczonym czasie gry, gdy wywalczył dla legionistów rzut karny. Szarpał i dawał z siebie wszystko, za co należą mu się brawa.

Artur Jędrzejczyk - Wszedł na boisko w 62. minucie. Miał uspokoić grę, więc z pewnością za pozytyw można uznać fakt, że po jego wejściu na boisku Legia nie straciła już gola.

Maciej Rosołek - Pojawił się na murawie w 79. minucie. Był niewidoczny i jego zmiana nie wniosła za wiele do gry warszawiaków.

Jurgen Celhaka - Na boisku stawił się w 79. minucie. Zanotował stratę, a za wielu dobrych zagrań nie zaprezentował.

Carlitos - Wszedł na murawę w 62. minucie. Nie pokazał nic. Po prostu nie było go na placu gry. Można było oczekiwać nowej krwi, powiewu świeżości, ale nawet tego brakowało.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.