Liga polska
11. kolejka
800
Warszawa
7.12.2002
17:00
Legia Warszawa
MKS Pruszków
Legia Warszawa
94-91
MKS Pruszków
Majchrzak 26(4)
Cielebąk 18(1)
Kwiatkowski 14(1)
Hodgson 12(2)
Sinielnikow 10
Żurawski 10
Stokłosa 2
Sulima 2
Błaszczyk 0
Ford 16(1)
Heinrich 14
Seweryn 14(2)
Adamek 13(1)
Sporar 12(1)
Sneed 12(1)
Jonusas 8(2)
Sawczenko 2
Hodgson 5
Żurawski 5
Kwiatkowski 5
Majchrzak 5
Sinielnikow 3
Stokłosa 3
Cielebąk 1
Błaszczyk 1
Jonusas 5
Ford 5
Heinrich 4
Sporar 4
Sawczenko 3
Seweryn 2
Adamek 2
Sneed 2
Sędzia główny Kotulski (Stalowa Wola) i Wojciechowski (Łódź)
Relacja

Ambicja

Koszykarze Legii pokonali dziś we własnej hali MKS Old Spice Pruszków 94-91. Spotkanie trzymało w napięciu do końca, mimo iż Legioniści prowadzili niemal przez całe spotkanie (Pruszków raz tylko objął jednopunktowe prowadzenie). Raz przewaga "wojskowych" sięgnęła nawet 15 punktów. Ambitnie grający koszykarze Legii pokonali jednak faworyta, który tydzień wcześniej pokonał Śląsk Wrocław.
Legioniści nie przestraszyli się, że w spotkaniu tym nie są faworytem.
Od początku to oni przejęli inicjatywę i wyszli na prowadzenie. Bardzo szybko objęli trzypunktowe
prowadzenie (7-4). Po trafieniu Cielebąka ponownie trzymany był "dystans" (9-6). Pruszkowianie
doprowadzili do remisu, jednak po "trójce" Majchrzaka ponownie Legia była na plusie. Po niezłych
akcjach Żurawskiego i Marcina Stokłosy, "wojskowi" odskoczyli nawet na 9 punktów. Bardzo ładnym
wsadem popisał się Tomasz Cielebąk, pod koniec pierwszej kwarty. Ta zakończyła się prowadzeniem
Legii 29-22 i kibice zgromadzeni w hali na Bemowie mogli być zadowoleni.
Pojawili się także kibice z Pruszkowa. Wywiesili oni 3 flagi - "Żyradrów", "Ultras Pruszków" i barwówkę.
Na początku meczu i pod koniec odpalili zimne ognie. Poza tym dopingowali swój zespół. Nie brakowało
też wzajemnego pozdrawiania się...jednak później atmosfera się nieco zmieniła. Goście, przy niekorzystnym
wyniku, zaczęli gwizdać, gdy przy piłce byli Legioniści. Oczywiście nie spodobało się to warszawskim fanom.
Początkowo odpowiadali oni gwizdami, aż wkońcu nie wytrzymali i kilka mało przyjaznych okrzyków
posypało się w kierunku fanów MKSu. Czy to koniec przyjaznych stosunków? Zobaczymy... Z pewnością
wszystko zaczęło się od gwizdów pruszkowian. Chyba nie potrafią oni zapanować nad kibicami, którzy
mają "skłonności"...łódzkie.
Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Wojtka Majchrzaka, który kryzys formy ma już za sobą. Dziś
prezentował się wspaniale. 2 punkty dołożył także, jedyne w tym meczu, Kamil Sulima, Legia prowadziła 33-22.
W 14 minucie spotkania przewaga wzrosła jeszcze o 3 oczka. 3 minuty później było już tylko 41-35.
W 18 minucie spotkania, Jacek Gembal zdecydował się wpuścić na parkiet Bartłomieja Błaszczyka, w miejsce
Żurawskiego. Występ młodego centra Legii trwał tylko do końca II kwarty, czyli niecałe dwie minuty. W tym
czasie na swoim koncie zapisał tylko jedno przewinienie. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 48-42.
Zarówno wynik, jak i gra Legionistów, pozwalała poważnie myśleć o zwycięstwie nad MKSem.
Trzecia odsłona spotkanie nie rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Pruszkowianie przejęli chwilowo inicjatywę i
zaczęli odrabiać straty. Wyszli nawet po raz pierwszy na prowadzenie: 48-49. Na szczęście nie trwało to długo...
Po trafieniu Cielebąka ponownie Legia prowadziła...i tak już było do końca meczu. W 26 minucie, po punktach Majchrzaka,
było 55-52. Kolejne punkty dołożyli "Maja" ("trójka") i Kwiatkowski i już przewaga sięgnęła dziewięciu punktów.
Tyle właśnie punktów przewagi miała Legia po 30 minutach meczu. Wynik brzmiał 68-59, a ostatnie punkty w tej kwarcie zdobył
niezawodny Majchrzak.
Ostatnia część spotkania to wspaniały występ naszych koszykarzy...do 37 minuty. Wtedy Legia prowadziła aż 15 punktami!
88-73...taki wynik pojawił się na tablicy po celnych rzutach osobistych Majchrzaka. Później szybko goście zaczęli odrabiać straty.
Gdy MKS zredukował wynik do 10 punktów straty, boisko za 5 fauli musiał opuścić bohater spotkania, Wojciech Majchrzak.
Legioniści "ocknęli" się dopiero, gdy zostało im w zapasie 5 punktów. W 38 minucie spotkania, sędziowie zarządzili dyskusyjny
faul techniczny na korzyść gości. Pruszkowianie nie wykorzystali rzutów osobistych, ale po akcji którą wykonali,
5 przewinienie popełnił Łukasz Kwiatkowski. Goście skutecznie wykonywali osobiste i na było już tylko 90-85, a do końca meczu pozostawało półtorej minuty.
Za chwilę parkiet, za faule, opuścił także Hodgson. Na 1,05 min. przed końcem, pruszkowianie zdobyli kolejne punkty (90-87).
Żurawski nie wykorzystał ani jednego rzutu osobistego i...zaraz sam za faule opuścił boisko. Po osobistych Pruszkowa wynik był
już bardzo niebezpieczny: 90-89. Na szczęście efektownym wsadem, Tomasz Cielebąk zdobył punkty dla Legii. Nie oznaczało to jeszcze końca emocji...
Do końca spotkania pozostało 27 sekund. Kolejne z rzędu osobiste wykonywali gości i po raz kolejny ręka im nie zadrżała.
92-91 i 16 sekund do końca. Pruszkowianie szybko sfaulowali rozgrywającego Legii, Marcina Stokłosę. Ten wykorzystał oba przysługujące
mu rzuty wolne i tym samym ustalił wynik meczu na 94-91. Tak więc sensacja stała się faktem. Biedna i niedoceniana Legia pokonała
zdecydowanego faworyta! Szkoda, że w hali nie było więcej stołecznych kibiców... Ci co byli, starali się wspomagać swoim dopingiem
koszykarzy od początku meczu. A po zakończeniu zawodów podziękowali swoim ulubieńcom za ambicję i zwycięstwo. Kto nie był niech żałuje.
Już za tydzień Legioniści będą grali z jeszcze lepszym zespołem, a mianowicie przeciwnikiem Legii będzie mistrz Polski, Śląsk Wrocław.
Liczymy, że hala na Bemowie zapełni się po brzegi i Legia odniesie kolejne sensacyjne zwycięstwo.


Autor: Bodziach

Pomeczowe wypowiedzi

Jacek Gembal, trener Legii: "Forma moich zawodników była dla mnie wielką niewiadomą. Ale jestem dumny z tych chłopaków. Wygrali po miesiącu bez gry, bez porządnych treningów. Pretensje mogę mieć tylko o jedno, że pod koniec chłopcy się zagrzali i w ich grze brakowało myśli, były tylko emocje. O sędziach mówiłem już tyle razy, że dzisiaj się powstrzymam."
Arkadiusz Koniecki, trener Pruszkowa: "Nie zlekceważyliśmy Legii, zawodnicy byli odpowiednio umotywowani Nie zlekceważyliśmy Legii, zawodnicy byli odpowiednio umotywowani. Nie lubię jednak takich meczów, gdy przeciwnicy są skazywani na klęskę, a wszyscy, świadomie i podświadomie z nimi sympatyzują. Nasza gra wyglądała dzisiaj bardzo źle. Legia grała obronę na pograniczu faulu, a tej twardości brakowało nam."

Andrzej Sinielnikow, rozgrywający Legii: "Jak mam nazwać to zwycięstwo? Nie mam pojęcia. Sam nie do końca w to wierzę. Może triumf ducha nad materią. Wygląda na to, że zrewolucjonizujemy koszykarskie treningi. Od dzisiaj najlepszą receptą na sukces jest mroźna hala, brak pieniędzy i gra w piłkę nożną. No bo dzięki temu wygraliśmy."


Autor: Gazeta Wyborcza

Zapowiedź

Koszykarze wracają do gry

Legioniści w 11. kolejce ekstraklasy zmierzą się z MKSem Pruszków (występującym jako Old Spice Pruszków). O tym, że w Legii nie dzieje się najlepiej wiadomo nie od dziś. Zawodnicy nadal czekają na pieniądze, a ich cierpliwość powoli się kończy. W Pruszkowie dzieje się natomiast na odwrót - atmosfera jest wspaniała, szczególnie po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław.
Legioniści nie rozegrali spotkania z Polonią, gdyż to zostało przełożone na 14 stycznia na prośbę Polonii, występującej w europejskich rozgrywkach. Natomiast w ostatnim swoim meczu, Legia przegrała minimalnie z Anwilem Włocławek. Czy będący na fali pruszkowianie pokonają gnębioną problemami Legię? Miejmy nadzieję, że nie.
Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców Legii w sobotę na Bemowo. Nasi koszykarze potrzebują wsparcia - oni nie grają dla pieniędzy, bo ich nie dostają, więc pokażmy że warto grać dla Nas!


Autor: Bodziach

© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.