Biblioteka legionisty: Okoń

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Mirosław Okoński był z pewnością nietuzinkowym zawodnikiem. Kibicom kojarzy się pewnie przede wszystkim z Lechem, ale urodzony w Koszalinie zawodnik był przez dwa lata piłkarzem Legii. Z klubem z Łazienkowskiej dwukrotnie świętował zdobycie Pucharu Polski. W wydanej przed laty książce "Okoń" Ryszard Chomicz przedstawił sylwetkę jednego z najlepszych zawodników w historii polskiej piłki.

Do dziś krążą legendy jak Okoński trafił do Legii - jakoby został ściągnięty siłą do wojska. Autor książki o "Okoniu" podaje jednak, że zawodnik dobrowolnie przeszedł do Legii. Wszystko zaczęło się od zawieszenia piłkarza przez Wydział Dyscypliny PZPN na 3 miesiące za spóźnienie się na zbiórkę reprezentacji młodzieżowej. Wtedy zgłosili się do niego działacze Legii i doszło do spotkania Okońskiego z pułkownikiem Zenonem Olszakiem, który przekonywał m.in., że Lech w przeciwieństwie do Legii nie będzie w stanie anulować mu kary zawieszenia. Do ostatecznych rozmów doszło w Warszawie, za plecami Lecha. "(...) Wcześniej umówiłem się telefonicznie z ludźmi z Legii, gdzie będzie czekał na mnie samochód. Znalazłem go bardzo szybko. Zawieziono mnie na Łazienkowską. Tam doszło już do bardzo konkretnych rozmów, w wyniku których zgodziłem się ostatecznie na dwuletnią grę w Legii. Zostawiłem swoją książeczkę wojskową, żeby wszystko mogli pozałatwiać tak jak trzeba. Było to konieczne, ponieważ miałem tam wpis o odroczeniu" - wspomina Okoński na łamach książki... i przyznaje, że nie najlepiej zachował się wobec trenera Łazarka, któremu nic nie powiedział o swojej decyzji. Ten dowiedział się o wszystkim dopiero następnego dnia, gdy napastnik nie pojawił się na treningu "Kolejorza".

Okoński po raz pierwszy wystąpił w barwach Legii przeciwko Lechowi w finale PP w 1980 roku w Częstochowie. Pamiętnym nie tylko ze względu na wygraną Legii 5-0, ale i awantury w mieście i trybunach, o których mówi się do dziś. "Zastanawiałem się bardzo długo czy grać, czy nie grać w tym meczu. Po prostu bałem się. Gdybym jednak nie zagrał, na pewno poniósłbym poważne konsekwencje w Legii, ponieważ dla niej był on bardzo ważny. Zresztą działacze powiedzieli mi już dużo wcześniej, abym w ogóle nie myślał o tym, że mogę w nim nie wystąpić. Nie było tutaj żartów, gra szła o zbyt dużą stawkę" - wspomina.

Ś.P. Ryszard Chomicz opisuje także dalsze losy Okońskiego - powrót do Lecha, wyjazd do Bundesligi i do Grecji oraz ponowny powrót do Poznania - najpierw do Lecha, później Olimpii. O Okońskim w Warszawie do dziś wiele mówią (głównie pozytywnie) zawodnicy różnych sekcji naszego klubu. Tym bardziej żałować można, że książka jest tak krótka - właściwie do przeczytania jednym tchem przy półce sklepowej. Inna sprawa, że w żadnym sklepie jej nie dostaniemy - to dziś towar deficytowy (nawet w antykwariatach). Szkoda, że do dziś nikt nie pokusił się o reedycję. Jak komuś wpadnie w ręce - nie przegapcie okazji, warto.

P.S. Olbrzymie podziękowania dla córki autora książki za udostępnienie egzemplarza.

Tytuł: Okoń
Autor: Ryszard Chomicz
Rok wydania: 1990
Liczba stron: 176
Wydawnictwo: Polski dom wydawniczy Ławica


Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Biblioteka legionisty: Congratulations, you have just met the I.C.F.
Biblioteka legionisty: Rycerze w szalikach
Biblioteka legionisty: Understanding Football Hooliganism
Biblioteka legionisty: Hoolifan
Biblioteka legionisty: Spowiedź Fryzjera
Biblioteka legionisty: Dziekan
Biblioteka legionisty: Edward Szymkowiak
Biblioteka legionisty: Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)




REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.