REKLAMA

Biblioteka legionisty: Najdłuższy pojedynek

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Jerzego Pawłowskiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Ze świecą szukać można polskiego sportowca, który osiągnął tyle co on. To, że liczba tytułów byłaby zdecydowanie większa, gdyby nie wsadzenie go do więzienia, jest więcej niż pewne. Niestety, właśnie pozasportowe sprawy przyczyniły się do przedwczesnego zakończenia kariery - po wyjściu z więzienia nie pozwolono mu walczyć w oficjalnych zawodach.

W książce "Najdłuższy pojedynek" Pawłowski opisuje swoją prawdziwą historię - dlaczego wstąpił do wywiadu. "Byłem wówczas jeszcze cywilem, młodym zawodnikiem i jechałem właśnie na AWF z moim ówczesnym sportowym opiekunem, któremu ufałem i którego szanowałem. Później był trenerem i działaczem. Dziś jest to już bardzo stary, sterany życiem człowiek i nie trzeba wymieniać jego nazwiska. Wówczas był młodym podporucznikiem albo porucznikiem. Tak życzliwie się wtedy uśmiechał i zaczął mnie tak - mówiąc językiem warszawskim - patriotycznie podpuszczać, pod powstanie. W którym jako szczeniak, ale przecież uczestniczyłem. (...) I on nagle zadał to pytanie 'A tatuś nie walczył, nie był w Armii Krajowej?'. A ja oczywiście chciałem powiedzieć, natychmiast, że tak... i zatrzymałem się nagle, zamilkłem w sposób tak jednoznaczny, moje opóźnienie zaprzeczenie było tak ewidentnym kłamstwem, że nie można było mieć jakichkolwiek wątpliwości. W każdym razie UB ich nie miało. Pamiętam do dziś ton, jakim zadawał to pytanie. I on pozostaje dla mnie tym, który jeśli nie sam spowodował, to zapoczątkował te wszystkie dalsze nieszczęścia w życiu moim i mojej rodziny, od początku do końca - ponieważ to wtedy stałem się obiektem zainteresowania, a potem najnikczemniejszego szantażu. Pod groźbą aresztowania mojego ojca. A on, ten człowiek, po prostu wepchnął mnie w to wszystko, w te tryby czekającego na mnie mechanizmu" - czytamy na łamach książki.

"(...) Kontrwywiad w wojsku, to jakby lepiej brzmi. Zwłaszcza jeśli się za bardzo nie zastanawiać, czyje to wojsko i komu tak realnie służy. A w ogóle towarzyszu Pawłowski (nie byłem wtedy żadnym towarzyszem!) zajmijcie się przede wszystkim waszym talentem. Nasza ludowa ojczyzna potrzebuje sportowych sukcesów. Klub dostanie polecenie, żeby wam stworzyć warunki. I rzeczywiście stworzyli (jak na tamte czasy). Ojca nie aresztowali. Ja najszczerzej już wtedy nienawidząc komunizmu - jednocześnie wciąż byłem gotów uczestniczyć w działaniach przeciw Niemcom, i jakoś mi się to zgadzało. (...)".

Pawłowski opisał w książce jak wyglądały jego wyjazdy na zawody sportowe, podczas których miał prowadzić różne obserwacje. Miał propozycje, by na stałe wyjechać za granicę, ale ostatecznie się na to nie zgodził. Chociaż mógł mieć niemal bajkowe życie, zawsze powtarzał, że jest Polakiem i w żadnym innym kraju nie będzie umiał się odnaleźć.

Dowiadujemy się m.in. w jakich okolicznościach został współpracownikiem CIA. Powód był jeden - walczyć z systemem panującym w Polsce, walczyć z "Ruskimi". Przedstawiono jak wyglądały spotkania z CIA oraz jak wpływało to na stan psychiczny szablisty. Gdziekolwiek jechał, spoglądał we wsteczne lusterko, rozglądał się, czy ktoś go nie śledzi. Jednocześnie zaprzecza jakoby niektóre z turniejów (Martini) organizowane były tylko "pod niego".

W końcu jednak trafił na Oczki i został surowo ukarany. "(...) Czekał na mnie wyrok. Już był wydany, od dawna był gotowy, ale dla ogłoszenia go należało jednak przeprowadzić jeszcze to całe wielkie przedstawienie. Mój tak zwany proces. Nie zamierzałem go tu opisywać, odkładam to na lepszy czas - jeżeli taki będzie. Myślę zresztą, że ten mój proces nie różnił się za bardzo od wielu innych podobnych. Normalny, dopasowany do z góry podjętych decyzji komunistyczny proces, z odpowiednio sfałszowanymi materiałami i przygotowanymi świadkami. Gdyby nie to, że chodziło tu bądź co bądź o moją głowę, a przynajmniej o kilkadziesiąt lat mojego życia, mógłbym to łatwo określić słowami - jeden wielki cyrk. (...) Do współpracy z CIA przyznałem im się sam. No, ale 'góra' musiała jednak dojść do wniosku, że to mnie za mało kompromituje. Trzeba im tu zresztą przyznać rację: dla znacznej większości naszego społeczeństwa wywiad amerykański to było coś, co nie tylko nie kompromitowało, ale mogło być nawet powodem do jakiejś dumy i żadne wysiłki propagandowe nic tu nie pomagały. Toteż koniecznie trzeba mi było przyszyć coś bardziej hańbiącego. Jakiś pozostający w cieniu geniusz wiadomego resortu zaraz znalazł coś, co miało mnie zohydzić ostatecznie. Pawłowski jest agentem żydowskim! Z tego już się nie wywinie! Od lat, jak się okazuje, pozostawał na usługach izraelskiego Mosadu, sprzedał się (za szekle?) międzynarodowemu syjonizmowi" - pisał Pawłowski.

Książka "Najdłuższy pojedynek" jest świetną lekturą, szczególnie dla osób, które nie znają historii wielkiego sportowca naszego klubu. Mnóstwo publikacji na temat Pawłowskiego ma niewiele wspólnego z prawdą. Ta tymczasem przedstawia prawdziwe oblicze szablisty wszech czasów.

Tytuł: Najdłuższy pojedynek
Autor: Jerzy Pawłowski, opracowanie tekstu Artur Gerard
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: Da Capo, Zebra
Rok wydania: 1994
ISBN: 83-86133-90-2

Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna
Jestem kibolem
Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce
Została legenda. Rzecz o Feliksie Stammie
Mundial 74. Dogrywka
Gole, faule i ofsaidy
Piłka jest okrągła
Droga legionisty (1)
Przeżyjmy to jeszcze raz
Okoń (2012)
Deyna (2012)
80 lat warszawskiej i mazowieckiej koszykówki
Supporters. Magazyn polskich kibiców
Zin Nienawidzimy Wszystkich
Józef Piłsudski. Protektor polskiego sportu
Działania MSW wokół olimpijskich zmagań. Moskwa 80
Style, szkoły i systemy w piłce nożnej
Bij mistrza!
Magazyn Saturdays Heroes
Alchemia futbolu Jacka Gmocha
Stadiony w ogniu
Krew na stadionach
Hooligans. Historia angielskiej armii chuliganów
Kowal - prawdziwa historia
Okoń
Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Congratulations, you have just met the I.C.F.
Rycerze w szalikach
Understanding Football Hooliganism
Hoolifan
Spowiedź Fryzjera
Dziekan
Edward Szymkowiak
Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.