REKLAMA

Biblioteka legionisty: Pele, Boniek i ja

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Urodził się w Warszawie, a przygodę z piłką zaczynał w Polonezie. Choć na Łazienkowską miał "rzut beretem", to w lidze grał w barwach Gwardii, a później ŁKS-u. Do Legii trafił dopiero w wieku 33 lat, ale przyczynił się do zdobycia dwóch krajowych Pucharów. Stanisław Terlecki, bo o nim mowa, jest bohaterem książki "Pele, Boniek i ja", w której wraz z Rafałem Nahornym opisuje swoje ciekawe losy.

Zdecydowana większość książki dotyczy występów w klubach, reprezentacji Polski oraz USA. Nie pominięto oczywiście słynnej afery na Okęciu z Józefem Młynarczykiem w roli głównej.

Terlecki opisuje m.in. jak w barwach Gwardii rywalizował z Legią, a kilku piłkarzy naszego klubu postanowiło się podłożyć gwardzistom. "(...) W tym samym sezonie [1974/75] spadliśmy z ligi. A spadliśmy w przedziwnych okolicznościach. Otóż poinformowano nas, piłkarzy - rzecz jasna nieoficjalnie - że mecz z Legią Warszawa jest ustawiony czy, jak kto woli, kupiony. Ale jak to w takich sytuacjach bywa, pieniądze zwykle brali dwaj albo trzej najstarsi w drużynie. Podobno tak było i tym razem. Gdy więc reszta zawodników Legii, tych niewtajemniczonych, dowiedziała się o tym, że ktoś ich chce skręcić, zaczęła grać najpoważniej w świecie. My wyszliśmy na murawę na pewniaka, przekonani, że nikt nas nie skrzywdzi. A tu nagle Władek Dąbrowski strzelił i 1-0 dla Legii. Za kilka minut Dąbrowski poprawił i było 2-0. Zacząłem się zastanawiać, co jest grane. Czyżbyśmy mieli wygrać 3-2? Tylko, kto te bramki będzie dla nas strzelał? - pytałem samego siebie. Przecież Gwardii zarzucano powszechnie catenaccio, bo zdobywaliśmy średnio jednego gola w spotkaniu. No, może o ułamek bramki więcej. Do przerwy Legia prowadziła 5-0! I to na naszym boisku! Oczywiście, mieliśmy w tym czasie sytuacji bez liku. Ale za łatwych. A wszyscy wiedzieli, że nasz najlepszy snajper, Jasiu Małkiewicz, jak ma za prostą piłkę, to schrzani na sto procent, a jak trudną, to padnie gol. No i z Legią Małpa miał same łatwe... Skończyło się na 6-0, które ostatecznie nas pogrzebało" - opisuje.

Kilka razy mógł trafić na Łazienkowską. "Mając już w ręku paszport, myślałem o wyjeździe do Niemiec, ale gdy dostałem zaproszenie z USA, zmieniłem plany. Dość nieoczekiwanie pojawiła się też propozycja gry w... Legii Warszawa. (...) Poszedłem tam [do Victorii] i zastałem Gustawa Góreckiego w restauracji, jak z Kaziem Górskim jedli goloneczkę. Obok siedział redaktor Waldemar Krajewski z TVP. "Dzień dobry, nie przeszkadzam?" - grzecznie spytałem, a pan Kazimierz zaprosił mnie do stołu. Potem odezwał się Górecki. "No i co ty, bidoku, robisz? Dopiero teraz do nas przychodzisz, a my tu o tobie rozmawiamy, zastanawiamy się, jak ci pomóc. Nawet nie wiesz, że pan trener Górski wrócił z Grecji, obejmuje Legię i potrzebuje takiego piłkarza jak ty."
Słysząc coś takiego, w normalnych warunkach pewnie zwariowałbym ze szczęścia. Ale ze względu na dyskwalifikację i to, że wybierałem się do Ameryki, było mi tylko bardzo miło. Pogadaliśmy sobie o starych czasach, a ja - zgodnie z prawdą - powiedziałem, że grać u Górskiego w Legii byłoby dla mnie największym zaszczytem. I pewnie gdybym nie miał tej wizy, to Górski załatwiłby mi złagodzenie kary i na debiut w klubie przy Łazienkowskiej nie czekałbym aż do 33 roku życia" - czytamy w książce.

Terlecki w książce wspomina piłkarzy Legii - m.in. Kazimierza Deynę (i jego tygodniowe spóźnienie na zgrupowanie reprezentacji Polski) czy Mirosława Okońskiego. "(...) Na mecze chodziłem rzadko. Raz na ŁKS, raz na Legię. Na stadionie przy Łazienkowskiej trafiłem w marcu na oba zespoły. A przed meczem spotkałem na trybunach Mirka Okońskiego. "Mundek, co ty tu robisz? Nie jesteś jeszcze w szatni?" - dziwiłem się. "Wiesz, trochę zabalowałem z kumplami, a jak się obejrzałem, to okazało się, że balanga trwała tydzień. No i... nie wystawili mnie do składu" - tłumaczył. (...) Pod koniec pierwszej połowy czołowy działacz Legii wywołał Okońskiego i kazał mu szybko iść do szatni. Gdy zobaczyłem Mundka wchodzącego po przerwie na murawę, zbaraniałem. Niemożliwe? (...) Okoń wszedł na boisko i Legia strzeliła trzy bramki. Mundek zaliczył dwie asysty, będąc najlepszym na placu. Czegoś takiego wcześniej nie widziałem. Nie mogłem zrozumieć, że zawodnik, który przez 7 dni trenował zupełnie inną dyscyplinę sportu, nie na boisku, a przy barze, bije na głowę wszystkich tych, którzy w tym czasie prowadzili się jak zakonnicy. A może oni także balowali, tylko nikt ich za rękę nie złapał? Po latach jednak, też w barwach Legii, udało mi się nawet Mundka przebić..." - opisuje.

Tytuł: Pele, Boniek i ja
Autor: Rafał Nahorny, Stanisław Terlecki
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 314
ISBN: 83-7298-911-7

Smolar. Piłkarz z charakterem
Kto wykiwał kibiców
Najdłuższy pojedynek
Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna
Jestem kibolem
Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce
Została legenda. Rzecz o Feliksie Stammie
Mundial 74. Dogrywka
Gole, faule i ofsaidy
Piłka jest okrągła
Droga legionisty (1)
Przeżyjmy to jeszcze raz
Okoń (2012)
Deyna (2012)
80 lat warszawskiej i mazowieckiej koszykówki
Supporters. Magazyn polskich kibiców
Zin Nienawidzimy Wszystkich
Józef Piłsudski. Protektor polskiego sportu
Działania MSW wokół olimpijskich zmagań. Moskwa 80
Style, szkoły i systemy w piłce nożnej
Bij mistrza!
Magazyn Saturdays Heroes
Alchemia futbolu Jacka Gmocha
Stadiony w ogniu
Krew na stadionach
Hooligans. Historia angielskiej armii chuliganów
Kowal - prawdziwa historia
Okoń
Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Congratulations, you have just met the I.C.F.
Rycerze w szalikach
Understanding Football Hooliganism
Hoolifan
Spowiedź Fryzjera
Dziekan
Edward Szymkowiak
Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.