REKLAMA

Biblioteka legionisty: Trud olimpijskiego złota

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Prawie 40 lat temu, w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy, wydano książkę przedstawiającą sportową drogę i sukcesy największego szermierza w historii Legii oraz naszego kraju, Jerzego Pawłowskiego. Wcześniej przedstawiliśmy Wam pozycję traktującą o zupełnie innych aspektach życia Pawłowskiego.

"Trud olimpijskiego złota" przedstawia wielkiego mistrza, jego sportową drogę - sukcesy, ale i porażki w setkach turniejów. Przypomnijmy, że Pawłowski to 7-krotny mistrz Świata (3 razy indywidualnie, 4 razy drużynowo), złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich w Meksyku (1968). Na IO zdobył ponadto trzy złote medale i jeden brązowy. Jego sukcesów krajowych i międzynarodowych nie jest w stanie pobić żaden z polskich sportowców w historii.


Pawłowski w książce przedstawia nie tylko jasne strony swojej kariery zawodniczej. Opowiada o tym, jak miał konflikty z trenerami, którzy jego zdaniem źle dobierali jednostki treningowe i ten nieraz buntował się ich zaleceniom. Ostatecznie stawianie na swoim wyszło mu na dobre, bo nawet gdy był zagrożony wyrzuceniem z kadry, działacze stawali po jego stronie, aż w końcu mógł sam decydować o swoich przygotowaniach.

Przed laty zupełnie inaczej niż obecnie wyglądały podróże na zawody zagraniczne. "Muszę wrócić do czasu podróży Batorym, ponieważ właśnie tam nabrzmiewał konflikt między mną a Keveyem. Zaczęło się jak zwykle od błahej sprawy. Stan mój w trakcie podróży był bardzo opłakany. Ciągłe wymioty i stałe zawroty głowy zapędzały mnie bardzo często do łóżka lub zmuszały do wychylania głowy za burtę. Kevey natomiast uwziął się na nas wszystkich, domagając się, abyśmy trenowali na chybotliwym i zimnym pokładzie, w ciasnych pomieszczeniach lub na korytarzu. Już pisałem o tym, że nie cierpię robić tego wtedy, gdy mam tłum gapiów wokół siebie, a do tego w warunkach, które groziły w każdej chwili wypadkiem lub kontuzją. A że Janczi był nieubłagany, sprawa się zaostrzała. Naprawdę nic nie miałem przeciw treningowi, ale moje samopoczucie było tak fatalne, że już chociażby z tego powodu nie byłem zdolny do najmniejszego wysiłku. Uległem jednak Keveyowi i poszedłem jeden raz na korytarzowy trening, ale gdy ujrzałem, jak to cholerne morze raz rwie do góry, a raz się zapada, a do tego jeszcze kiwało na boki, powiedziałem majorowi, że nie mogę i że chciałbym w związku z tym skończyć swój trening. Janczi jakby tylko na to czekał. 'Ty symulujesz, leniuch jesteś, trenować nie chcesz'. Przerwałem te słowa Keveyowi, przepraszając jeszcze raz i prosząc, by się opanował. (...)" - opisuje w książce Pawłowski.

Wybór podróży do Ameryki Batorym okazał się jednak dla Pawłowskiego szczęśliwy. Bynajmniej nie ze względów sportowych, bowiem w zawodach zajął dopiero czwarte miejsce. "(...) Po tym rejsie podróż do USA nabrała dla mnie już innego znaczenia. A mieliśmy płynąć Batorym. Można chyba zrozumieć moją wstrzemięźliwość i ostudzony zapał do podróży. Jak się okazało nasz prezes również nie bardzo mógł znosić podróż statkiem, więc postanowił dla nas dwóch załatwić samolot do Nowego Jorku, a stamtąd do Filadelfii. Żyłem nadzieją tej podróży, ale w sercu nosiłem cichy żal, że nie jadę razem z drużyną. Im bardziej zapominałem o wycieczce stateczkiem, tym większej nabierałem ochoty na podróż Batorym. Chłopaki przekonywali mnie, że Batory to, bracie okręt jak dwa domy i że nim to tak nie buja jak tą krypą. Coraz bardziej skłaniałem się do podróży razem z nimi, aż któregoś dnia postanowiłem, że płynę razem z drużyną. Ucieszyliśmy się wszyscy z tego, tylko Adam Papee poleciał, ale jak się okazało, dwa czy trzy dni później, niż było zaplanowane. Obaj wówczas mieliśmy ogromne szczęście i można śmiało powiedzieć, że co ma wisieć nie utonie. (...) Chyba w siódmym dniu podróży na Batorym dało się wyczuć dziwne podniecenie. Rozeszły się pogłoski, że jakiś samolot linii KLM, przelatujący około 50 mil od Batorego nadawał sygnały SOS i nasz kapitan zaproponował swoją pomoc przy wodowaniu, ale samolot zawrócił w kierunku lądu. (...) W końcu oficjalnie podano, że samolot ten prawdopodobnie zaginął, gdyż została przerwana z nim łączność radiowa. Na drugi dzień dowiedzieliśmy się, że samolot ten zatonął w morzu z niewiadomych przyczyn. Szczątki tej maszyny wyłowiły okręty ratownicze. Ogarnęło nas przygnębienie i smutek, gdyż 96 osób poniosło śmierć w falach oceanu. Następny komunikat przyniósł drugą, jeszcze bardziej dla nas szermierzy przykrą wiadomość. Wśród pasażerów samolotu znajdowała się ekipa egipskich zawodników, którzy udawali się na te same mistrzostwa świata z jej trenerem - Węgrem Tillim. Wszystkich ich dobrze znaliśmy, więc smutek był tym większy. Kiedy wróciłem pamięcią do dnia, w którym miałem udać się w podróż samolotem, stwierdziłem z trwogą w sercu, że to był ten sam samolot. Brr... Zamknąłem oczy" - opisuje Pawłowski.


Tytuł: Trud olimpijskiego złota
Autor: Jerzy Pawłowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo MON
Rok wydania: 1973
Liczba stron: 284


Supporters extra
Supporters nr4
Jedenastka miliarderów
Autobiografia. Andrzej Strejlau
Pele, Boniek i ja
Smolar. Piłkarz z charakterem
Kto wykiwał kibiców
Najdłuższy pojedynek
Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna
Jestem kibolem
Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce
Została legenda. Rzecz o Feliksie Stammie
Mundial 74. Dogrywka
Gole, faule i ofsaidy
Piłka jest okrągła
Droga legionisty (1)
Przeżyjmy to jeszcze raz
Okoń (2012)
Deyna (2012)
80 lat warszawskiej i mazowieckiej koszykówki
Supporters. Magazyn polskich kibiców
Zin Nienawidzimy Wszystkich
Józef Piłsudski. Protektor polskiego sportu
Działania MSW wokół olimpijskich zmagań. Moskwa 80
Style, szkoły i systemy w piłce nożnej
Bij mistrza!
Magazyn Saturdays Heroes
Alchemia futbolu Jacka Gmocha
Stadiony w ogniu
Krew na stadionach
Hooligans. Historia angielskiej armii chuliganów
Kowal - prawdziwa historia
Okoń
Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Congratulations, you have just met the I.C.F.
Rycerze w szalikach
Understanding Football Hooliganism
Hoolifan
Spowiedź Fryzjera
Dziekan
Edward Szymkowiak
Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.