fot. Kowal prawdziwa historia
REKLAMA

Biblioteka legionisty: Kowal. Prawdziwa historia 2012 (+ KONKURS)

Bodziach - Wiadomość archiwalna

"Po co kupujesz książkę, którą już masz?" - zapytała mnie żona, gdy usłyszała, że zamówiłem pierwszego dnia przedsprzedaży książkę Krzysztofa Stanowskiego o Wojciechu Kowalczyku. "Bo to książka o 'Kowalu'" - ta odpowiedź musiała wystarczyć. Chociaż o książce "Kowal. Prawdziwa historia" pisałem już w "Bibliotece legionisty", będzie o niej raz jeszcze.

Co prawda nowe wydanie "Kowala" nie różni się za bardzo - poza wstępem - od pierwszego, ale dla mnie była to pozycja bez dwóch zdań obowiązkowa. Choćby różniła się tylko okładką. Uwielbiam książki, a już te traktujące o moich sportowych idolach z dzieciństwa - wręcz ubóstwiam. Każde pokolenie dzieciaków ma swoich idoli. Dla chłopaków z Warszawy, legionistów, urodzonych na początku lat 80. chyba nie było innego wyboru niż Kowalczyk, ewentualnie Pisz. Pewnie, urodzeni wcześniej wielbili innych wielkich zawodników naszego klubu. Dla mnie tym jedynym idolem był właśnie "Kowal" (nie liczę Deyny, którego na żywo zobaczyć nie mogłem z racji wieku).

Przy okazji wznowienia książki wydawnictwo organizowało konkurs na pracę o Kowalczyku. Nie brałem w nim udziału, ale tu, w ramach rekompensaty za brak "recenzji" (pisałem już co nieco o pierwszej książce i nie ma potrzeby niczego dodawać - lektura obowiązkowa dla każdego legionisty!), napiszę parę słów o Kowalczyku. Miałem tę przyjemność wychowywać się w tym samym czteroklatkowym bloku przy parku Bródnowskim, w którym mieszkał "Kowal". Dla nas, chłopaków zakochanych po uszy w Legii, spędzających całe dnie na osiedlowych boiskach (a nie przed komputerami - wtedy mało kto miał nawet Atari), niesamowitą rzeczą było mieć możliwość kopnięcia piłki ze swoim idolem. I ja ją miałem!

Chociaż dla Kowalczyka ja i moi rówieśnicy byliśmy gnojkami (młodsi o 9 lat), nigdy tak nie potraktował nikogo z moich znajomych. "Kowal" często spędzał czas przy betonowych stołach do ping-ponga w parku, które znajdowały się tuż przy boisku do kosza. Dziś tych stołów ani tego boiska już nie ma. Podobnie jak tych, na których kopaliśmy piłkę - cały park zmienił się w ostatnich latach. Podobnie jak to, że na nowoczesnych boiskach wybudowanych obok i czynnych tylko w określonych godzinach zamiast gówniarzy jak my wtedy, można zobaczyć co najwyżej podstarzałych kolesi. Nie wiem czy dziś piłkarze Legii po treningach od czasu do czasu pograją w piłkę na swoich osiedlach. Szczerze w to wątpię. Nie mówiąc, że pewnie nie są z nimi tak zżyci, jak my przed laty. "Kowal" był tymczasem bardzo równym gościem - cały czas trzymał z jedną paczką, ale i gnojków takich jak ja nie traktował z góry, jak pewnie czyni to wiele innych gwiazdeczek. Zawsze na pytanie, czy mógłby Pan (dziś pewnie dzieciaki powiedziałyby na ty) z nami kopnąć parę razy w piłkę, nigdy nie usłyszeliśmy "wypier... małolat". Zamiast tego Kowalczyk, bez względu na stan w jakim się znajdował, wstawał z ławki i pokopał z bródnowską dzieciarnią, wiedząc, że sprawia jej mega radość. I chociaż większość tego kopania miała miejsce na boisku do kosza (odbywały się tam także mecze w piłkę, a bramkami były pomalowane opony wokół podstaw koszy - brali w nich udział tylko starsi, w tym również Kowalczyk), gdzie często za bramki podczas meczyków w poprzek boiska robiły dwa kosze na śmieci, było to dla nas wielkie przeżycie i z wypiekami na twarzy wracaliśmy do mieszkań, by kolejnego dnia opowiadać o tym wszystkim w podstawówce za "Pekinem".

Pamiętam również, gdy pod "siódemką" Kowal biesiadował z kolegami (była to jeszcze inna knajpa niż obecnie), a my - cały czas gnojki - chcieliśmy od Kowalczyka autografy. Nie to, że zbieraliśmy od wszystkich piłkarzy Legii. Dla nas wszystkich z Bródna to był ktoś wyjątkowy. Idol. Chyba z godzina minęła, aż któryś odważył się podejść pierwszy i zagadać. Oczywiście każdy z nas dostał po podpisie Kowalczyka - było to jeszcze zanim PZPN ukradł Legii tytuł mistrza Polski za rok 1993. Jacy my wtedy byliśmy dumni!

Po kilkunastu latach miałem okazję razem z turi robić wywiad z Kowalczykiem do ostatniego numeru prawdziwej - kibicowskiej "Naszej Legii". Powiem Wam jedno, bo strasznie denerwują mnie głupie wpisy w stylu "pijak" itd. - to inteligentny facet, który ma niesamowitą wiedzę o piłce. Do tego sam był wielkim piłkarzem, dla mnie zresztą największym, więc tym bardziej pytanie "po co kupuję tę samą książkę" uważam za nie na miejscu. Wam również radzę - i nie mam w tym żadnego prywatnego interesu - przeczytać historię Wojciecha Kowalczyka. Nawet jeśli urodziliście się później i nie pamiętacie już bramek, które strzelał Sampdorii, Manchesterowi i innym drużynom. Ja do mojej domowej biblioteki kupię każde kolejne wznowienie. Bo warto!

Tytuł: Kowal. Prawdziwa historia
Autor: Krzysztof Stanowski
Wydawnictwo: Buchmann
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 408


KONKURS: Wygraj Kowala!


Zapraszamy do udziału w konkursie, w którym do wygrania mamy trzy książki "Kowal. Prawdziwa historia". Prosimy o zapoznanie się z regulaminem konkursu. Start o godzinie 12:00.

ZAGRAJ W KONKURSIE

Ponadto każdy może nabyć książkę nie wychodząc z domu z 10% rabatem. Wystarczy wejść na stronę www.kowal.buchmann.com.pl. Cena 35,90 zł.

fot. Kowal prawdziwa historia

Marusarz - Na skoczniach Polski i świata
Władcy stadionów
Wacław Kuchar
Katalog odznak klubów sportowych Warszawy i okolic do 1975 roku
Sport w przedwojennej Warszawie
Trud olimpijskiego złota
Supporters extra
Supporters nr4
Jedenastka miliarderów
Autobiografia. Andrzej Strejlau
Pele, Boniek i ja
Smolar. Piłkarz z charakterem
Kto wykiwał kibiców
Najdłuższy pojedynek
Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna
Jestem kibolem
Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce
Została legenda. Rzecz o Feliksie Stammie
Mundial 74. Dogrywka
Gole, faule i ofsaidy
Piłka jest okrągła
Droga legionisty (1)
Przeżyjmy to jeszcze raz
Okoń (2012)
Deyna (2012)
80 lat warszawskiej i mazowieckiej koszykówki
Supporters. Magazyn polskich kibiców
Zin Nienawidzimy Wszystkich
Józef Piłsudski. Protektor polskiego sportu
Działania MSW wokół olimpijskich zmagań. Moskwa 80
Style, szkoły i systemy w piłce nożnej
Bij mistrza!
Magazyn Saturdays Heroes
Alchemia futbolu Jacka Gmocha
Stadiony w ogniu
Krew na stadionach
Hooligans. Historia angielskiej armii chuliganów
Kowal - prawdziwa historia
Okoń
Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Congratulations, you have just met the I.C.F.
Rycerze w szalikach
Understanding Football Hooliganism
Hoolifan
Spowiedź Fryzjera
Dziekan
Edward Szymkowiak
Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2019 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.