REKLAMA

Biblioteka legionisty: Nie mówcie mi jak żyć

Bodziach, źródło: Legionisci.comWiadomość archiwalna>

Władysław Kozakiewicz to sportowiec, który kojarzony jest nie tylko z bardzo dobrych wyników na wielu zawodach międzynarodowych, ale przede wszystkim z "wała", pokazanego "Ruskim". Na rynku pojawiła się bardzo ciekawa biografia Kozakiewicza, w której opisuje swoje trudne dzieciństwo i kolejne sportowe starty. Dowiadujemy się także, że niewiele brakowało, a medal olimpijski zdobyłby już w barwach Legii.

"(...) zdecydowałem się na współpracę z Tomaszewskim, który był też trenerem Legii Warszawa. Zajmował się wyłącznie skoczkami o tyczce, mógł więc poświęcać im znacznie więcej czasu niż Wejman, który w Bałtyku prowadził jeszcze płotkarzy, skoczków w dal czy dziesięcioboistów. (...) Tomaszewski nie potrafił walczyć o swoich zawodników u przełożonych, przez co wielu od niego odeszło. Nigdy na przykład nie zaproponował mi przejścia z Bałtyku do Legii, mimo że władze klubu go naciskały. Szanował to, że nadal jestem zawodnikiem Bałtyku, a z nim trenuję w ośrodku przygotowań olimpijskich na AWF. Może bał się, że taka propozycja doprowadzi do scysji? Ale ja pewnie dałbym się przekonać, gdyby ktoś mnie do tego zachęcił. Legia dawała sportowcom stopień oficerski i mieszkanie w stolicy. Dostałbym też pewnie znacznie wyższe stypendium, takie, jakiego zazdrościłem wielu moim kolegom legionistom, jak sprinter Marian Woronin. I nie musiałbym co rusz tłuc się pociągiem na Wybrzeże" - opowiada Kozakiewicz.

Biografia Kozakiewicza jest bardzo ciekawa i czyta się ją wyśmienicie. Dowiadujemy się m.in. jak trudne dzieciństwo miał słynny skoczek, którego ojciec okładał raz za razem za byle co, a w domu nie przelewało się, bo ojciec całą wypłatę wydawał na gorzałkę. Kozakiewicz opowiada także o swoich pierwszych treningach, wyjazdach na zagraniczne zawody. Dowiadujemy się także sporo ciekawych historii nt. przewożenia długich tyczek komunikacją miejską, czy samolotami.

Kozakiewicz opowiada też o dyskwalifikacjach za prywatny kontrakt na buty, podczas gdy PZLA nakazywał skakać Polakom w adidasach. Dowiadujemy się także, że choć początkowo za starty w imprezach, sportowcy otrzymywali głównie nagrody rzeczowe (często takie same) i nie do końca byli z nich zadowoleni, bo ich przewożenie z kraju do kraju nie było najłatwiejsze, to w końcu doczekali się wynagradzania za sam start w imprezie.

Chociaż Kozakiewicz przekonuje, że nigdy nie ciągnęło go do kieliszka, to parę razy zdarzyło mu się startować w zawodach na kacu. "Pierwszego dnia Wszoła, mistrz olimpijski z Montrealu, na którego wszyscy tak bardzo liczyli, zajął drugiej miejsce, przegrywając z Niemcem. (...) Tym razem to ja go pocieszałem i obiecywałem, że zwycięstwem odrobię straty. Pocieszaliśmy się w jego mieszkaniu. (...) Ani się obejrzeliśmy, jak gadając do nocy, osuszyliśmy całą butelkę, potem następną, a w końcu cały barek. Zupełnie zapomniałem, że następnego dnia, a właściwie już za parę godzin, sam startuję. (...) Rano wstaję, łeb jak bania, ból, że nie mogę stać równo, na oczy ledwo widzę. I nagle strach, że w takim stanie zawalę konkurs. (...) Najpierw rozgrzewka, ostrożnie, bo bałem się, że się nie daj Boże porzygam. Tylko truchtałem. Rywale zaczęli skakać od 4,40. (...) 'Dobra, zanim oni zbliżą się do mojej wysokości, to się chwilę zdrzemnę. Obudź mnie przy 5,10. Położyłem się na drugim zeskoku i natychmiast zasnąłem. Rywali było sporo, długo skakali, pospałem godzinkę. Nagle szarpie mnie Jacek. O Jezu, Władek, wstawaj, już 5,30!'. 5,30 skoczyłem w pierwszej próbie, poprosiłem o 5,50 i znów zaliczyłem za pierwszym razem. Podobnie z 5,60. Myślę sobie: ale będzie numer, jak na tym kacu pobiję rekord Europy. Ale ryzyk-fizyk, ustawiłem poprzeczkę na wysokości 5,66. Publiczność oklaskami odmierzała każdy mój krok. I... znów zaliczyłem w pierwszej próbie! Zawody były już wygrane, więc postanowiłem zaatakować rekord świata. Zabrakło mi milimetrów. I może lepiej, bo jeszcze zacząłbym w każdych zawodach skakać na kacu. A tak zdarzyło mi się sporadycznie, choć kolejny raz w tym samym sezonie.".

Tytuł: Nie mówcie mi jak żyć
Autor: Michał Pol
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 340


Srebrni chłopcy Zagórskiego
Zanim powstała liga, tom I
Szamo
Guvnors
Album PS Legia Warszawa
Okrągły przekręt
Dwie strony mikrofonu
Życie sportowe w Drugiej Rzeczpospolitej
Sztafeta fotoreporterów
Bokser z Auschwitz
Piłka nożna 1919-79. Ludzie, mecze, drużyny
Maleszewski - Taktyka koszykówki
Blickfang Ultra
Kowal. Prawdziwa historia (2012)
Marusarz - Na skoczniach Polski i świata
Władcy stadionów
Wacław Kuchar
Katalog odznak klubów sportowych Warszawy i okolic do 1975 roku
Sport w przedwojennej Warszawie
Trud olimpijskiego złota
Supporters extra
Supporters nr4
Jedenastka miliarderów
Autobiografia. Andrzej Strejlau
Pele, Boniek i ja
Smolar. Piłkarz z charakterem
Kto wykiwał kibiców
Najdłuższy pojedynek
Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna
Jestem kibolem
Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce
Została legenda. Rzecz o Feliksie Stammie
Mundial 74. Dogrywka
Gole, faule i ofsaidy
Piłka jest okrągła
Droga legionisty (1)
Przeżyjmy to jeszcze raz
Okoń (2012)
Deyna (2012)
80 lat warszawskiej i mazowieckiej koszykówki
Supporters. Magazyn polskich kibiców
Zin Nienawidzimy Wszystkich
Józef Piłsudski. Protektor polskiego sportu
Działania MSW wokół olimpijskich zmagań. Moskwa 80
Style, szkoły i systemy w piłce nożnej
Bij mistrza!
Magazyn Saturdays Heroes
Alchemia futbolu Jacka Gmocha
Stadiony w ogniu
Krew na stadionach
Hooligans. Historia angielskiej armii chuliganów
Kowal - prawdziwa historia
Okoń
Niesforne lata 90.
Chuligaństwo stadionowe
Congratulations, you have just met the I.C.F.
Rycerze w szalikach
Understanding Football Hooliganism
Hoolifan
Spowiedź Fryzjera
Dziekan
Edward Szymkowiak
Deyna
Legijne wydawnictwa: Warszawa i Legia. 90 lat razem"
Legijne wydawnictwa: Legia 95 lat
Legijne wydawnictwa: Księga na 50-lecie
Legijne wydawnictwa: Legia Klub Warszawy (1979)
Legijne wydawnictwa: Kronika 1967-96
Legijne wydawnictwa: Roczne sprawozdania 1958 - 68
Legia Warszawa (Biblioteka Gazety Wyborczej)

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.